Niedzielny poranek przyniósł pozorne uspokojenie – czyste niebo, przejaśnienia nad południowo-wschodnią Anglią. Ale to była cisza przed kolejną burzą. Po krwawych starciach z końca sierpnia RAF i Luftwaffe wchodziły w nowy miesiąc wyczerpane, lecz gotowe do dalszej walki.
Już przed południem niemieckie Dornier’y i Messerschmitty runęły na Kent i okolice Tamizy. Biggin Hill, symboliczne serce obrony Londynu, znów znalazło się pod ogniem – to był już szósty atak w ciągu zaledwie trzech dni. Bomby padały na hangary, warsztaty i stanowiska dowodzenia, grzebiąc pod gruzami sprzęt i ludzi. Nabożeństwo żałobne dla poległych pilotów przerwał huk wybuchów.
Kenley, Eastchurch, Detling, Rochford, Croydon, Gravesend, Tilbury – lista zbombardowanych miejsc rosła z każdą godziną. Ginęli cywile, płonęły domy i stocznie, a lotniska traciły kolejne pasy startowe.
Ale tego dnia na polu chwały zapisano również niezwykłą odwagę. Trzy kobiety z Pomocniczych Sił Powietrznych – sierż. Joan Mortimer, of. Elspeth Henderson i sierż. Helen Turner – nie opuściły swoich stanowisk podczas bombardowania Biggin Hill. Gdy wokół waliły się mury, one podtrzymywały łączność, przenosiły rozkazy i ratowały działanie sektora. Wszystkie trzy otrzymały później Medal Wojskowy.
Bilans dnia był ponury: RAF stracił 13 myśliwców i 6 pilotów, Luftwaffe – 16 samolotów i kilkunastu lotników. Nad Anglią ginęli młodzi chłopcy, a 1 września – rocznica wybuchu wojny – przypominał, że bitwa o przyszłość Europy trwała na niebie.
To właśnie wtedy narastało poczucie, że najbliższe dni zdecydują o losie bitwy o Anglię.
Wkrótce do walki włączyli się także polscy piloci, którzy mieli odmienić jej przebieg.
Towarzystwo Przyjaciół
Dąbrowy Górniczej
Towarzystwo Przyjaciół
Dąbrowy Górniczej
ul. Legionów Polskich 69
41-300 Dąbrowa Górnicza
Strona główna | O nas | Usługi | Blog | Kontakt
Strona stworzona w kreatorze www WebWave © 2018